Wegrzyn-TANZMUSIK

 

Ładne jest na początku

 

 

Jest dobrze, od pierwszych minut. Początkowo delikatnie, przypominają się pierwsze odsłuchy ze stajni Scape. Po chwili coś nie gra. Brakuje spodziewanego. Zaczyna uwierać. Koniec wygodnego słuchania, a jak pod skórę wejdzie to zaczyna swędzieć. Najnowszy album Wegrzyna jest jak papier ścierny. Od drobnego ziarna do grubego i drażni słuchacza, hipnotyzuje. Krucha rytmika, myśl od razu ucieka do porównania „owadzia”, pękające chitynowe pancerzyki. Wegrzyn się nie patyczkuje. Wystawia słuchacza na próbę pozornego „niedziania się”. Niby frywolnie jest, lekko, a nie jest. To nie jest płyta do której mam ochotę wrócić od razu po jej odsłuchaniu. Musi sobie poleżeć na półce. Tak miałem z poprzednim albumem artysty. Tak samo mam i teraz. Chociaż jej koniec też jest ładny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s