Izrael już nie frunie

Izrael już nie frunie, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2006

[Notatki z lektury]

 

izrael-juz-nie-frunie-b-iext6176404

 

Jakże to odmienna książka od  14.57 do Czyty.

Muszę, a raczej chcę wierzyć autorowi w jego słowa, obserwacje. Chcę bo mnie tam nie było i może nie będzie, a nawet jak się zjawię, to będę tam przez chwilę. A więc muszę mu wierzyć.

Smoleński inaczej niż Miecik pisze o tym co go spotyka. Rosja opisana była bardziej z wierzchu, bardziej jak pocztówki. Sam pamiętam takie obrazki z wizyt na Ukrainie. Smoleński zatrzymuje się. Nie wiem czy to wynika z klimatu, gdy w upalne dni wygodniej jest zatrzymać się i usiąść przy miętowej herbacie by nie tracić sił. Czy wynika to z natury ludzi żyjących w rozpalonych murach i przestrzeniach, w słońcu i cieniu. Tego nie wiem. Oba rejony w jakiś sposób znam, oczywiście poprzez literaturę i filmy. Mam jednak wrażenie że Smoleński jest bliżej i głębiej. Że dotyka ważnego, nawet nie za mnie czy w moim imieniu, nie. Dotyka tego co boli w każdym miejscu na świecie. Człowieka. W Rosji widziałem pocztówki gdzie czasem pojawiali się ludzie. U Smoleńskiego jest człowiek, a tło niejako przy okazji, chociaż bez tego „tła” oczywiście by nie istniał.

To książka która dotyka też nas, Polaków. I wcale nie dlatego że spora cześć mieszkańców Izraela pochodzi z naszego kraju. Dotyka nas bo pokazuje co się dzieje w chwili gdy nie ma wspólnego celu. Gdy zgaśnie idea.

Izrael jest zakładników samego siebie. Swej historii, swojego istnienia. Im bardziej stara się  z tego stanu wydobyć, tym bardziej go pogłębia. Jest więźniem Holocaustu, jest więźniem tego współczesnego mitu założycielskiego. Bez niego, nowe państwo traci korzeń, którym nie jest już religia, ani tym bardziej język stworzony na nowo, tylko ów mit Zagłady.

To strasznie rozdarty kraj, w którym niemożliwe zdaje się pogodzić strony, ba, choćby doprowadzić do dialogu. Powstaje mur, ale ten mur powstał tam już w 1948 roku w umysłach.

Nie dziwi przywoływanie i cytowanie Amosa Oza, który ma rację pisząc już w 1967 roku ze obie strony nie zauważają siebie i swoich racji, stojąc na ufortyfikowanych pozycjach ideologii.  U Smoleńskiego widać ze barykady na początku XXI wieku jedynie są mocniej okopane. Nic się nie zmieniło, nadal głosy mówiące o podjęciu dialogu są zbyt wątłe i pojedyncze, by mogły zostać usłyszane.

To nawet nie tak ze my tam jesteśmy. Możemy poczuć smak kawy, żar nagranych murów czy duchotę baraków. To nie ta bliskość. To raczej głębokie poczucie obecności rozmówcy. Obcowania z człowiekiem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s