Już w komplecie.

Screen Shot 2013-02-12 at 21.31.36

Oto jest! Pojawił się by dopełnić ofertę na naszym rynku. Jako ostatni, ale zdaje się że ma wszelkie szanse na przejęcie pałeczki przodownika. Dlaczego? Bo najpopularniejszy, najbardziej wyczekiwany oraz najprzyjaźniejszy dla użytkownika. W rzeczywistości wszystkie trzy serwisy – w mojej ocenie – posiadają wzajemnie uzupełniającą się ofertę, w każdej z wybranych bibliotek znajduję braki, a raczej nie znajduję poszukiwanego wykonawcy. Są też tacy, choćby Coil, których próżno szukać w strumieniowanych zasobach.

Niebagatelna przewaga Spotify nad Deezerem czy WiMP polega na dostarczeniu słuchaczowi natywnego programu który umożliwia nam bezbolesne pozostanie offline. Niby WiMP ma, ale to środowisko Air. A Spotify dedykowaną aplikacją zaskarbił już na starcie dostęp do mojej karty kredytowej. Zresztą co ciekawe, nawet darmowy dostęp to bajka, trzeba tylko co kilka, kilkanaście utworów wysłuchać reklamy  – póki co najczęściej samego Spotify. A dostęp mamy do pełnej biblioteki.

Spotify wygrywa również rekomendacjami. Spisuje się na medal, każdy wykonawca jest rzetelnie połączony z innymi jemu podobnym. O tak. To kolejny pożeracz czasu. Uważajcie na tę funkcję. A dla tych którzy korzystają z Last.Fm jest przygotowana wtyczka. Jej istnienie sobie bardzo chwalę, bowiem usprawnia ona przenoszenie czy też lepiej budowanie biblioteki.

Są i minusy. Deezer ma wygodniejszy dostęp do muzyki, przynajmniej dla mnie, wybór albumu spośród okładek jest wygodniejszy niż lawirowanie pomiędzy listami. To samo dotyczy dodawania muzyki do „swojej” biblioteki. Jednak po kliku miesiącach spędzonych z płatnym abonamentem w Deezerze, dłuższym czasie z Groovesharkiem, śmiało rzucam się na bibliotekę Spotify.

Deezer:

deezer

Spotify:

sptify

Jak widać, „zalatuje sierściuchem” czy choćby mozzillowy Songbird, a Deezer dla odmiany  przypomina w dużej mierze iTunes. I tak naprawdę dla mnie to jedyny minus. A może tylko wada? W końcu abonament opłacony został za dostęp do muzyki a nie oglądanie GUI. 😉 A skoro przy płatności jesteśmy, to AntyWeb (khem, no sorry linki nie będzie) zacytował jednego z dyrektorów Deezera, który Polaków wymienił jako jedną z najchętniej płacących nacji za dostęp do muzyki. Niesamowite, jeśli nie jest to tylko PR ze strony Deezera, w kraju którego reprezentant producentów i artystów mówi że „niedasie” i że „kradnom”. A jednak da się.

Advertisements

3 comments

  1. Agata · Luty 13, 2013

    No w koncu bedziecie mieli te przyjemnosc!

  2. microust · Luty 14, 2013

    Jest w czym wybierać, Grooveshark mnie odrzucił swoim bałaganem, Deezer byłby nadal tylko brak aplikacji. Rynek się dopełnił, a to zawsze cieszy.

  3. sobol · Lipiec 5, 2013

    Ja w sumie chętnie płacę za korzystanie z Deezera. Głównie dlatego, że nie chce mi się ściągać tych mp3 z neta, co często mają kiepską jakość. Poza tym playlisty są bieżące, więc tylko wchodzę i słucham.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s