Kiedy byłem małym chłopcem…

W czasach ogólniaka miałem stale powtarzający się sen. Podczas spacerów znajdowałem w rożnych miejscach stosy kaset magnetofonowych. Nie miało znaczenia czy to był las, plaża czy Piotrkowska. Ot, logika snu. Stosy składały się z kaset opisanych i nie opisanych, takich oryginalnych i zwykłych przegrywanych, w pudełkach i bez, z okładkami lub tylko opisanych ołówkiem. Rajska sytuacja! Grzebałem w tych stertach poszukując czegoś wartościowego, odreagowując recenzje brumowe czy plasikowe. Łupami wychane miałem kieszenie po brzegi.

Ten sen przypomniał mi się kilka dni temu, gdy po raz pierwszy zajrzałem do serwisu WiMP. Dotychczas korzystałem z Grooveshark, następnie zacząłem płacić abonament w Deezer oraz przemknąłem przez płatne Last.FM. Zostałem przy Deezerze, który w odróżnieniu od Groovesharka oferuje uporządkowany dostęp, segregowany, otagowany, z okładkami (jedynie do dat wydania mam zastrzeżenia). Każdy z tych serwisów uzupełnia się względem oferty, niestety żaden z nich samodzielnie nie jest w stanie zapewnić mi dostępu do całości dźwięków które mnie interesują (w granicach rozsądku oczywiście). Do tej pory prym wiódł Deezer, od kilku dni zaczyna wyprzedzać WiMP. Niestety w tym przypadku moja ocena nie jest obiektywna z prostego powodu – WiMP to jeszcze beta, nie wiem jakie będą opcje płatne. To co w nim lubię to dostęp nie tylko przez przeglądarkę a za pomocą aplikacji Air, Grooveshark taką opcję posiada w wersji płatnej. Zasób WiMPa zdaje się bogatszy, co prawda brak mi kilkunastu wykonawców, jednak Ci którzy już są, reprezentowani są godnie. Wyświetlane miniatury kojarzą się z podejściem iTunes, są jednak wygodniejsze niż w Grooveshark i Deezerze. W tym ostatnim najbardziej irytował mnie właśnie dostęp do własnych zbiorów oraz nieco nachalne łącznie z tzw. społecznościami.
Co mnie najbardziej zaskoczyło? Od kilku tygodni nie uruchomiłem iTunes. Ba, nawet nie mam zaimportowanej mojej niemal 200 GB biblioteki.Nadal lubię kupować płyty CD. Ale to właśnie serwisy typu Deezer czy WiMP dają mi możliwość poczucia przez chwilę jak w sklepie z cukierkami. Loguję się i mam. Bez synchronizacji, ripowania i innych czynności.

A czemu sen na początku przywołałem? Pierwsza wizyta w WiMP mniej więcej tak wyglądała. Czułem się jak mały chłopiec w sklepie muzycznym, w chwili gdy sprzedawca powiedział – bierz co chcesz. Trochę jak na Soulseeku, z tym że teraz płacę, wszystko jest uporządkowane, dostęp do zbiorów ma online i offline, przez telefon, tablet i komputer. Mogę polecać znajomym. I tak sobie myślę że gdyby abonament taki pojawił się w iTunes…

Reklamy

One comment

  1. Pingback: Dokąd to? | żywot kloszarda

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s