Gdy przestaje bawić dźwiganie nie swoich okularów.

Z czasem myśl przywyknie do narracji noblowskiej. Gdy już oddech się wyrówna to czuję, że to jest odrzucony fragment pomiędzy łożyskiem a pierwszym błyskiem światła – utracony świat równoległy. Ten zamknięty w 200 stronach. Skończony swoją objętością i linearnością. Jedynie przypadek literatury. Synchronizacja półkul i gałek ocznych, smaków i zakątków ślimaków. I nie jest to ułamek sekundy, bo trwa. I trwać potrafi kilka godzin, tak że następuje zmęczenie i ma się ochotę na zdjęcie kaftana. Zaczyna uwierać. Jednak, gdyż zdania są skrojone boleśnie doskonale. Nie każde, bo musielibyśmy przestać już na 15 stronie zmysły zostałyby stępione zbędne. Przerwy wystarczająco długie, by dać chwilę dla nabrania dystansu. Na oddech. Drugi i przyśpieszony.

To doprawdy kłopotliwa sytuacja, gdy w wieku trzydziestu paru lat przytrafia się coś, co powinno mieć miejsce kilkanaście lat wcześniej. Totalne wtopienie się.  I to w chwili gdy nie powinno się wydarzyć.

To jak z goleniem. Odcinasz kilka milimetrów części wspólnej. Tego co już zastygło. Jeszcze twoje, a już martwe. Już nie twoje.

[kilka słów o/z Hertą Müller]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s