Eksterminacja.

Co jakiś czas zdarza mi się być eksterminatorem. Całkowicie poważnie do tego podchodzę, z pełną bezwzględnością. Obowiązki przyjmuję na dwie trzy godziny, z częstotliwością kilku miesięczną. Najzacieklej prześladuję kanały RSS w moim czytniku. Obecnie mam ich „zaprenumerowanych” (ciekawe określenie dla elektronicznej funkcji) ponad 330 źródeł. Ich większość stanowią strony dotyczące projektowania i kodowania.

Co jakiś czas nachodzą mnie rozterki związane z szumem informacyjnym. Ku większej precyzji – szum elektroniczny. Jakiś czas temu w domu przestała pojawiać się GW w wersji papierowej. Owszem jej zniknięcie podyktowane było, delikatnie ujmując, nieścisłościami po stronie redakcji. Istotniejsze jest zniknięcie regularnej gazety w wersji papierowej, której żywot (gazeta codzienna!) był zaskakująco długi. Do kawy, na fotelu, leżąc czy stojąc – najzwyczajniej otwierało się i przekładało kolejne strony. Taka gazeta potrafiła mocno się zakurzyć, ochlapać kawą, mieć naderwaną płachtę strony, lecz była pod ręką w każdej chwili.

Obecnie 99.9% wiadomości dochodzi do mnie z internetu. Każdego dnia „przerzucam” kilkaset stron internetowych – jednym poświęcam więcej uwagi, drugie jedynie pobieżnie omiatając spojrzeniem. Z jednej strony nigdy nie zaspokojony głód wiedzy (a może raczej czystej informacji), gdy na przeciwnej szali jest przesyt.  Wówczas zakładam rękawice ochronne i kasuję, kasuję, kasuję…

Brakuje mi dawnych czasów z gazetą na stole. Brakuje mi całego rytuału, który zamieniłem na pośpieszne przeglądanie. Cóż z tego, że RSS dostarcza mi masę informacji związanych z pracą. Straciłem przyjemność codziennej czynności.

Gonitwa codzienności to jedno, wiarygodność artykułów drugie. Nie mam zamiaru wchodzić na grząski obszar dyskusji na temat blogów i odwiecznego pytania – czy blogger to już dziennikarz? Co raz częściej zastanawiam się nad prenumeratą (tradycyjną!) miesięczników specjalistycznych, o wąskim profilu. Mam bowiem wrażenie że jeszcze autorzy piszący z częstotliwością comiesięczną, mają czas by swój esej czy artykuł przeczytać kilkukrotnie, nim nacisną przycisk – wyślij.

Reklamy

5 comments

  1. fronekogonek · Lipiec 9, 2009

    Mam wrażenie, że czepiasz się, że szukasz problemów, których tak naprawdę nie ma. Zabolał mnie ostatni akapit, bo wywnioskowałam z niego, że ci, którzy piszą sobie codziennie albo dla siebie, piszą baniluki, których nie warto czytać. Huh?
    Fakt faktem, że mając Internet, można znaleźć informacje, jakie się tylko chce. No, powiedzmy…
    Faktem jest również to, że oprócz Ciebie, człowieka, który wykorzystuje Internet do nauki czy tam szukania wiadomości, korzystają z niego dzieci i młodzież. I tu ‚styknąć’ się można z blogiem, z dollsem czy czymś innym różowym i świecącym. Oni to robią dla siebie – codziennie sobie publikują jakąś bzdurkę, której Ty nie musisz przecież czytać… prawda? Chciałam zauważyć, że to co napisałeś również jest rodzajem takiej bzdurki. Ani to naukowe, ani mądre. Pamiętnikowe takie. Więc jeśli Ci brakuje comiesięcznych, mądrych, kilkakrotnie przez autorów_mądrych_dziennikarzy przeczytanych, to sobie zamów prenumeratę. Wsio.

    PS. zgadzam się jednak z tym, że rytuał codziennej kawy i gazety się wyczerpuje… chyba każdemu. Ale potrafię to uzasadnić tylko jednym: „takie czasy”… Szkoda.
    Pozdrawiam

  2. microust · Lipiec 9, 2009

    A nie, nie. Błędnie odczytałaś moje słowa. Wcale nie uważam że Ci, którzy zadają sobie trud codziennego pisania piszą banialuki. Owszem, szalenie trudno jest wyłuskać to co istotne, a przede wszystkim ciekawe. Dlatego czasem zakładam gumowe rękawiczki. A teraz sedno – wielokrotnie spotkałem się z informacjami wyssanymi z palca, pisanymi na kolanie, fatalnym stylem. Były to artykuły w papierowej wersji Gazety Wyborczej! Wcale nie na blogu. I tu pojawia się problem, czy autorzy mieli czas by przeczytać to co sami napisali? Poza tym, to co zamieszczam na swoim blogu piszę nie w celach zarobkowych (nie mam wierszówki czy etatu). Są to moje notatki.

    Nie jest dla mnie jasny powód dla którego przybrałaś taki ton, choćby pisząc „ autorów_mądrych_dziennikarzy”? Czyżbym wyczuwał sarkazm pomieszany ze złością? Tylko na co?

    Tak czy siak, to miło że chciało Ci się napisać powyższe słowa.
    Pozdrawiam.

  3. fronekogonek · Lipiec 9, 2009

    Bo to brzmiało, jakbyś troszkę kpił z ‚bloggerów’. Spotkałam się z takim podziałem: bloggerzy onetowi/interi’owi/blox’owi/’blogspot’owi/inne to „różowe gówniary”, a ci z wordpressów (czy to *.org czy jednak również *.com) są poważnymi, mądrymi, inteligentami nie zajmującymi się bzdurami. Poniekąd ma to może i trochę uzasadnienia, ale… 🙂

    Informacje wyssane z palca pojawiają się niestety wszędzie. I w Gazecie Wyborczej, i w gazecie.pl i w Fakcie, i w Superekspresie (ta… uwielbiam te dwie ostatnie :/). Nawet Focus, którego jeszcze niedawno przecież lubiłam ‚popsuł się’ – nie chodzi tu o treść, bo pomimo wszystko są tam mądre rzeczy, ale jednak… ten cały podział na części (Focus XXI wiek, Focus historia, Focus technika, Focus… ble-ble)

    Trzeba z tym żyć.
    Pozdrawiam również

  4. microust · Lipiec 9, 2009

    A no właśnie. Absolutnie daleki jestem od podziału na blogerów i dziennikarzy. I jedni, jak i drudzy potrafią pisać ciekawie i dobrze. Jedni i drudzy potrafią „wysmażyć” bełkotliwe notatki. A wszystko to pewnie stąd że tęskno mi do starych czasów, nazwijmy je umownie „analogowych” gdy słowo było odpowiednio ważone.
    Tak jak piszesz – trzeba z tym żyć. Nie trzeba wszystkiego tolerować. 😉

  5. bolek · Lipiec 11, 2009

    znany ból
    gadalismy ze 2 lata temu
    ja nie eksterminuje – wywalam do folderu malo wazne, po ktorego naglowkach lece z raz na miesiac
    inna sprawa ze mam wiecej z kategorii mp3 oraz lulz niz praca/nauka/newsy, etc.
    pzdr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s