Kolejny poniedziałek.

Zaczął się. Powieka leniwie podniesiona. Słońce atakuje siatkówkę. Podnoszę głowę. Plecy dźwigają się z wysiłkiem. Wstaję.

Ciepło skóry zderza się z zimnem drewna na podłodze. Staję, zerkam za okno. Wszystko jest jak było wczoraj.

Kuchnia, otwieram lodówkę, kilka łyków Wielkiej Pieniawy. Znów stoję.

Łazienka, w niej znikam na kilka minut. Prysznic, adorowanie własnego ciała.

Znów kuchnia. Herbata i plaster pasztetu. Na stojąco.

Dwie godziny później – poczta przeczytana i niemal odpisana. RSS odhaczone, jeszcze tylko ToDo na dziś i koło młyńskie zaczyna swój monotonny, miażdżący obrót.

Advertisements

One comment

  1. kociszlak · Kwiecień 20, 2009

    no, hej ho, hej ho, chciałoby się zakrzyknąć 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s