Pan Javier Bardem – szybka notka.

Pierwsze spotkanie dzięki braciom Coen. To zdecydowanie nie był kraj dla starych ludzi.
Takie charakterniaki w życiu stają się. Są. Dzieją się. Wyłaniają.

 

Pan Javier ma to do siebie, że potrafi z siebie pozostawić na planie jedynie głos, mam wrażenie że nawet oczy za każdym razem inne.

 

Do tej pory jedynie trzy filmy z jego udziałem – i może miałem szczęście, a może tak jest, że nie był to Javier.

 

Zabójca:

No Country for Old Men

 

Przeciętniak:

Los Lunes al sol

 

Tetraplegik:

Mar adentro

 

Trzy kompletnie inne postacie. Jakiś mianownik? Szukam go… 

No jasne, każdy aktor powinien tak zrobić. Skąd zatem mój wpis? Skoro to takie powinno być oczywiste?

Bo to się staje takie rzadke już…

Reklamy

2 comments

  1. K. · Styczeń 10, 2009

    ja akurat widzialam w jeszcze innych filmach. ostatnio w „Vicky, Cristina, Barcelona” W. Allena. tu Javier atrakcyjny choc stereotypowy. w „Goya’s Ghosts” Formana– o ohydnym zmiekczonym, oslizlym glosie jako inkwyzitor. moze mianowniekiem to to ze gdy pojawia sie Bardem, komfort widza raczej znika (choc z roznych przyczyn;-)

  2. microust · Styczeń 10, 2009

    No tak, te filmy czekają na swoja kolej.
    Hm, mianownik w postaci zniknięcia komfortu? Może być i taki. Polecam zatem każdemu by potrafił tak zapanować nad ekranem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s