Zapie$%^lę!

Najpierw przez całe przedpołudnie nieznany mi (jego szczęście) miłośnik metalu zmanierowanego, czyli wysokie głosy męskich (?) wokalistów połączone z dźwiękiem wymiotów, dodatkowo okraszone efektownie tendencyjnymi solówkami gitarzystów, częstował pół osiedla.

 

Minęła godzina ciszy, a teraz jakaś kapela podwórkowa gra. Sokoły i inne takie. Jeszcze kilka takich epizodów i wystąpię o pozwolenie na posiadanie broni, choćby krótkiej. 

 

A projekty leżą i kwiczą, bo nie idzie się w tych pięknych okolicznościach i tego, zupełnie skupić. Okno zamknięte choć po deszczu powietrze mogło zastąpić kawę. Ale po co…

 

A dzień się jakoś miło zapowiadał, wczesna pora pobudki, przypadkowe spotkanie z O. i tradycyjna wymiana spostrzeżeń, jeszcze wymiana kliknięć z Lordem V. na temat miasta i jego kondycji kulturalnej (nieco świeżego wglądu).

Zamiast miłego popołudnia, jest wkurw. Czyżby trzeba było zacząć myśleć o samodzielnym budynku z dala od ludzi?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s