Poddałem się

do tego zupełnie niepotrzebnie. Kawa. Ale jakoś nie było jęków zachwytu, przypływu energetycznści. Owszem – praca w połowie (chociaż jutro mam zamiar pokazać światu). Czeka mnie noc która i tak by mnie czekała bez kawy.

W sumie to zmartwiłem się. Zamiast poczuć się złamanym , czuję załamanie. Radość sprawiło otworzęnie puszki, piewrwszy powiew aromatu. Widok ciemnej cieczy w kubku. Wszystko co nastąpiło później pozbawiłem lekkości. Oczekiwanie zbyt silne. Spłonęło.

Może uda się z tytoniem?

Reklamy

2 comments

  1. kociszlak · Listopad 30, 2007

    no, może 😉 a jak kolejne rozczarowanie będzie, to co wtedy?

  2. microust · Listopad 30, 2007

    Tytoń się ładnie dopala, mimo że resztki. Tu jestem spokojny 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s