Wpis zaległy w głowie – maj 2007

pierwszy dzien bez alkoholu we krwi. Z alkoholem w głowie.

Ze wszystkimi tego konsekwencjami – niebem, piekłem, zbawieniem i potępieniem dzień zaczynam.

Ciało zewsztywniałe jak w uścisku pośmiertnym. Mięśnie nabrzmiałe, niesokre do ruchu. Każde przewrócenie ciała z boku na bok to nadludzki wysiłek. Wszystko ciąży.
Ten stan przerywany cyklicznymi skurczami, które powracają tylko po to by przypomnieć że jeszcze się jest, trwa. Przez głowę przelatują jakieś historie przeszłości, przyszłości, szarpią świadomością. To ma się nazywać odżywczy sen.

Po przebudzeniu pod powiekami miałkie szkło, gonitwa myśli co było prawdą a co jedynie marą. Skóra lepka, elastyczna. Mam wrażenie że za chwilę rozciągnie mnie jak balon, ale to tylko poranna opuchlizna.

Wstaje o 6 rano, kawa, poźniej kanapka, czasem odwrotnie. Ostatnio bez papierosa. Godzina pobudki ma znacznie, bo zawsze myślę że skoro tak wcześnie wstałem to coś dziś zrobię, akurat tego dnia zdarzy się, ale już w okolicach południa widać jak bardzo się mylę. W zasadzie leżeć bym mógł, ale jak można leżeć z tym obolałym ciałem i udawać że się odpoczywa. Lepiej już dowalić w kręgosłup. Niech poczuje.

Czytam, informacje bez których życie na ułamek nie stałoby się pustsze. To nawet nie są fakty morderstw, kolaboracji, defraudacji czy innych dewiacji. Czytam co kto napisał, dosłownie słowo po słowie. Dowiaduje się tego co sam niekiedy już wiem. Jaka wiedza wystrcza by kazdy dzien był dniem następnym? Na czym polega dzisiejsze szczęście? Na niewiedzy czy oszustwie? Później książka, druga kawa. Gdy mam szczęście to nawet nie poczuję że myśli moje właśnie ktoś wyciągnął na papier, by dostać Nobla. Czase mam właśnie takie szczęście.

Delektuje się okruchami, uciekam do nich chyba wyłącznie po to by z większym bólem wracać. A czasem wystarczy godzina by je zetrzeć. Czasami czuję jak by nad moimi mieszkami włosowymi przeszło tornado. Wszystkie pobudzone, postawione na sztorc. Wszystkie dygocą, oczekując ostatecznego. Cisza. Nagle przychodzi ukojenie. Odparcie ataku na kilka dni. W ten sposób trwam.

Ostatnio w pociągach zasypiam, mijam w ten sposób nie tylko przestrzeń, ale i czas.”Nie mogę usiedzieć w miejscu”. Ja też. Wszelkiego rodzaju bezdroża, plamy na mapie przebywam w jednej chwili. Byle tylko nie patrzeć wstecz. Nikt nie próbuje dokonywać cudów.

Każdej nocy jest ciężej. Drzwi głośniej skrzypią i okna bardziej matowieją. To tylko powierzchowna praca. Ciekawe jak długo mogę udawać, że mnie nie ma. Gałkami wywracać. Lewo prawo. Dół góra. Do lustra i do ściany, nawet do ubrań w szafie. Godzina i pętnaście minut dopiero upłynęła. Dwa razy już odśnieżarka przejechała (dziwne o tej porze drugi raz ?) Nie chce się zdrzemnąć. Leżę i palę papierosa, najdłużej jak można, żarem celuję w sufit i widzę jak kołnierzyki popiołu opadają. Wirują jak malutkie listki, jak śnieg za oknem.

Wtedy wyjdę z pokoju, przez korytarz szybko do kuchni, chwilę się po niej pokręcę i zapalę gaz. Woda zacznie już bulgotać. Jajko na twardo i kawę zacznę zaparzać. Szelest papieru, zgrzyt noża. Za oknem mimo ciemności ludzie zaczną przemykać. Pierwsze autobusy zdążą już przejechać trasę, tramwaje tuż za nimi. Przenikający ciało chłód zacznie zaparzać im wnętrza. Zaspani ludzie po pracy, zaspani ludzie do pracy. Między nimi niedobitki z wypitej wódki i wodzenia wzrokiem po morzu kobiet. I kruki straszliwie przepowiadające nadchodzący dzień.

Gniecenie w żołądku. Kamień uciskający splot całości. Jeden krok nie taki i już. Ścisk, paraliż. Jajo wewnętrzne chce się wykluć.

Advertisements

2 comments

  1. K. · Październik 20, 2007

    ulubione zdanie:
    „Drzwi glosniej skrzypia i okna bardziej matowieja”

  2. grafoman · Październik 21, 2007

    ziom, dobrze, ze to stare bo zaczalbym sie martwic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s