wspomnienia wygrzane sloncem

Znow w podrozy, niby nie dalekiej, raptem 174 km. Polska kolej potrzebuje jednak na przebycie taaaaakich odleglosci 3,5h. Tym razem jechalem pociagiem osobowym, roznica w czasie (osobowy – pospieszny) ok 20 min. Wagony nowe, typu „kurnik”, mimo wszystko do Kutna trzeslo i wleklo niemilosiernie, od Kutna juz przyjemniej. Nic to ze w samym Kutnie, miejcu pod wzgledem komunikacji kolejowej waznym, aby zdobyc informacje o przesiadce trzeba zapierniczac do budynku stacji, a wiec z wagonu via peron i przejscie podziemne do informacji, droga powrotna tak samo. Po co komu na dworcu tablice informacyjne w przejsciu podziemnym. PKP po prostu dba o podroznych wytrzesionych podczas drogi, by kregoslupy sie rozprostowaly…

Ale nie o tym chcialem, nie o tym. Wczoraj dzien niezbyt sprzyjajacy mysleniu byl, stad tez notes zostawilem w Lodzi. Kilkanascie minut do dojazdu pozalowalem tej decyzji (choc torbe obladowana mialem ksiazkami). Nie wiem na czym magia kolejowych tras polega. Czy to monotonny stukot i kolysanie wyzwala mysli z czlowieczego umyslu? Delikatnie wytrzasa wspomnienia?

Kilka rzeczy: pamiec dziecka, zapachy i snucie planow. Z racji poruszania sie koleja predkosci osobowej, zaczalem sobie przypominac, gdy dzieckiem bedac bylem zabierany przez Babcie z Torunia do Lodzi na wakacje, ferie i inne czasy zwolnione. Pamietam gdy trasa nei byla w pelni zelektryfikowana (czy to mozliwe?) i ogniki z parowozu smigaly wieczorami za oknem. I pamietam opowiesci odstraszajace przed wychylaniem sie za dnia przez okno, jednemu panu taki ognik wpadl do buzi i sie zakrztusil, innej pani obgnik wpadl do oka i owo wyplynelo. Mimo ponad 25 lat od tamtych czasow pamietam to doskonale.

Swego czasu miala miejsce rozmowa na temat pierwszych wspomnien. Jakos ciezko mi bylo je umiejscowic, sa to jedynie fragmenty wyrwane z kontekstow. Krotkie impresje pozbawione dzwieku.
I znow – jedno z pierwszych zwiazane jest z pociagami. Tym razem nie miarowo i kolyszaco. Jedno z pierwszych wydarzen jakie pamietam to katastrofa kolejowa pod Toruniem. Ten sam okres, podroze do i od Mamy. W zasadzie wspomnieniem nazywac to co mam przed oczami to za duzo, to jedynie przeswietlony kadr – widziane przez okno przewrocone wagony, oliwkowego koloru, wykrecone szyny i to wszystko. Dzis w tym miejscu stoi pomnik. Data 19 sierpnia 1980 roku – niemal 27 lat temu.

Advertisements

2 comments

  1. grafoman · Sierpień 8, 2007

    Melancholia…

  2. brzo · Sierpień 10, 2007

    …i nie wolno się wychylać bo głowę Ci odetnie słup …
    😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s