lipcowe dni

płyną jeden za drugim. Powietrze przemiennie gorące i nieruchome lub wilgotne, i wcale nie chłodniejsze. Wczoraj przez kilka godzina grzmiało, myśl mi uciekła do b. Jugosławi przez moment. Prwadziwa, kilkugodzinan kanonada, oblężenie niedalekiego miasta. Później grzmoty przybliżyły się i brzmiały już jak grzmoty. Ścisk, a po chwili slychać pękające sklepienie, które tylko jakimś cudem jeszcze nie spadło na nas. Krople deszczu przypominają, że to tylko taki żart, rozgrywka słowna.Czytam, czytam, słowa i zdania pochłaniam, odkłada się to gdzieś wewnątrz, kisi i nawarstwia chyba, bo nic na zewnątrz nie ucieka. I plany jakieś robie, w końcu…

Reklamy

One comment

  1. grafoman · Lipiec 23, 2007

    mocna,prawda?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s