Lasagne

wczoraj był mecz finałowy Ligi Mistrzów (chyba). Z racji tego ze moi przyjaciele są kibicami i pasjonatami piłki nożnej, zdarza mi się oglądać wraz z nimi niektóre pojedynki. Dobre jest to że za każdym razem mają na tyle cierpliwości, by tłumaczyć mi co jest co i dlaczego tak a nie inaczej. Ale do rzeczy. Mecz meczem, ale prawdziwym świętem była podana przez Marcinka lasagne i to w dwóch rodzajach – miesno-szpinakowa i mięsno-serowa (3 gatunki serów). Przystrojone świeżymi listkami bazylii. No po prostu pyyyyycha. Marcin stwierdził że gdyby mieli go zwolnić z roboty chętnie otworzyłby własną restaurację. Co w sumie nie było by takie złe ;).

A tak swoją drogą czasem zastanawiam się co jest bardziej potrzebne, choć to nie jest właściwe słowo, człowiekowi do szczęścia. Może bardziej na miejscu jest słowo – dopełnia? Nie wiem, ale fakt że spotykam w swoim życiu takich a nie innych ludzi, że pojawiają się lub znikają w tej a nie innej chwili, chyba ma jakieś znaczenie. Tylko czy trzeba szukać znaczenia w znaczeniu?

Advertisements

One comment

  1. grafo · Maj 26, 2007

    Och, wyzerka 😀 Ja sie tez przed dobrym zarciem nie moge obronic 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s