mnożenie

bytów od rana. Dłubanie w fotoszopie, jedna wersja, druga wersja, aż w końcu rozpędzam się i mam jedynie słabą świadomość rzeczywistości. Mijam wszystko, zapominam, zaznaczam. Mija czas jakiś, kilkanaście plików pozostaje.

Druty, łącze je ze sobą, masa papierowa i palce kręcą się niecierpliwie po nich. Krawędzie, powierzchnie, przeschnięcia i koniec. Stawia się na półce.

Z jaką łatwością mnożę się. Deszcz znów pada.

Reklamy

One comment

  1. grafo · Maj 12, 2007

    No , jezykowo mistrzowy wpis.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s