300…

czyli komiks w rozmiarze XXL. Dwugodzinny teledysk, reklamówka. Film którego byłem strasznie ciekaw od chwili obejrzenia trailera. No właśnie – byłem. Jeszcze na 10 sekund przed początkiem. Po kilkunastu minutach dałem się porwać, do samego końca, nawet na kwadrans po wyjściu z kina. Po raz pierwszy nie przeszkadzało mi że to był Silver Screen. Ten film znakomicie się wpisał w jego „klimat”. Szybko i olśniewająco. A co poza tym?
Niesamowita dynamika i plastyka, malownicze obrazy. Nie pierwszy to fim zrealizowany w 90% (?) w technice bluebox. Nie ostatni. Niektóre ujęcia olśniewające, ale gasną przy następnych. Walki, potyczki, zwolnione zdjęcia, przyśpieszone, zamrożenie. Gdzieś już to widziałem. Nie w Matrixie czy innych superprodukcjach, ale w reklamach. I ten film odebrałem jako wielki projekt reklamowy. Ta sama estetyka, zapierające dech w piersi widoki, ujęcia, ciała aktorek, dzwięk. Tylko że tak jak w przypadku reklamówki przyciąga uwagę na kilka, kilkanaście sekund. Ile czasu można oglądać reklamówki – Noc reklamożerców nie dla mnie. Patetyczność nawet tak nie raziła aż do ostatnich scen.
Generalnie czułem się tak samo gdy przechodzę gry w stylu Call Of Duty, zaciekłość, ciekawość, rozgrznie końcówek nerwowych, by na samym końcu zapalić papierosa i pomyśleć o czymś zupełnie innym. Nie wcale nie uważam bym stracił dwie godziny i kilkanaście złotówek. Wcale nie, ale jest to jeden z filmów, który oglądałem z przyemnością (plastyka) i równie wielką łatwością o nim zapomniałem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s