Ziew, ziew…

A. nie poszla dziś do pracy, urlopuje się. Przez to dzień zwany piątkiem staje się sobotą. Wstałem póżniej ok 8’20. Wysłałem pliki gdzie trzeba, spojrzałem na forum (www.macplug.org). Słucham sobie Alio Die, za chwilę będę parzył kawę, budził A. i wzrasta we mnieprzerażenie. Przeraża mnie wyjście dzisiejsze po zakupy, dla niezorientowanych dodam że zaczyna się tzw. długi weekend – czyli wolny cały tydzień jeśli ktoś dobrze to sobie zaplanował. A to oznacza że ludzie szaleńczo będą wykupywać róxne grillowe mięsiwa, kiełbasy, pieczywo, wody mineralne, alkohole. I generalnie mnie to nie wadzi przecież, ale traf chce że w tym samym czasie i ja muszę sprawunki zrealizowć. Brrr, jakoś mnie tak wzdraga.

Wiosna w pełni, ostatnie dwa tygodnie przemyśleń jak już wspominałem, doprowadziły do małego remanetu. Zastanawiam się czy wiosna w oklolicach ‚trzydziestki’ i później jest odczuwalna inaczej miż w latach wcześniejszych? Tegoroczne śniegi i pierwsze smyranie wiosennym słońcem przeżywałem jak nigdy do tej pory.

i znów ziewam, idę kawe parzyć :D.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s