abra kadabra

pierwszy dzien prawdziwej jesieni. Deszcz, wilgoc wszedobylska, mroknieje wszystko. Chcialbym teraz moc zupelnie nie spac,. nie zasyspiac. i pamietac. pamietac miesisty poranek, jeszcze nie zmrozony, leniwy po nocy, poranek o ktorym w chwili wypalenia papierosa bedzie pamietac tylko wilgotna sciana. ja chce to pamietac. nie chce pamietac jakie mialem skarpetki 4 miesiace temu, nawet nie chce pamietac jaki byl moj pierwszy tornister (nie pamietam). nie chce nawet pamietac jakie bylo lato, bo i tak zapomne jak zapomnialem wszystkie poprzednie. wszystko poprzednie, poprzednio, poprzedzajace. zakleciem jednym, jak puszczona sprezyna zapamietac i zapomniec. jedno po drugim.

Advertisements

One comment

  1. traveler · Listopad 8, 2005

    ;-)))))))))))))))))))!
    k.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s