ygh

W Krakowie spedzielismy ok 30 godzin (wliczjac niestety w to 5 godzin snu). Pojechalismy posluchac Deadbeata, posluchalismy. Poznalismy J.i A., to milo czasem poznac kogos kto jest otwarty, spontaniczny i szczery – zupelnie niespodziewanie.
Z samego wyjazdu jest kilka fotek (najwiecej z klubu Pauza), niestety w chwili obecnej nie jestem w stanie ich wrzucic, akumulatorki stwierdzily ze nie ma mowy i spia wiecznym snem.
Powrot do Lodzi umilony peknieta i dymiaca opona, ktora znalazla sobie odpowiedni moment (130km/h na platnej „autostradzie” w deszczu). Przez chwile myslalem ze mnie szlag trafi, potem ze nie zmienie, a pozniej juz tylko o tym by dojechac do domu.
A dzis kolejna wiadomosc – projekt w ktory mocno sie zaangazowalem padl (ale to nie ten o ktorym wspominalem poprzednio na szczescie, roznica jednak jest taka ze ten ktory padl, mogl dawac pieniazka), ygh.
wiec jest tak sobie.
na digarcie nie ma moich nowych prac, bo i kiedy je robic.

Reklamy

One comment

  1. Anonymous · Październik 19, 2005

    hihi, teraz mamy blogi pod kolor;-P
    u mnie tez b. stresowo…i czy nie beznadziejna jestem, ze tu sie komunikuje zamiast normalny list napisac?…
    usciski,
    k.
    ps. zazdroszcze wizyty w krakowie. to w polsce teraz sa platne autostrady…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s