kompletnie bez sensu notatka
Siedzę. To w sumie nie jest takie złe, pół do ósmej. Wstałem półtorej temu. Właściwe określenie, podniosłem się jedynie. Pierwsze spojrzenie na wczorajszą kawę, zimna, ale za słodka.
To było, teraz herbaty ostatnie łynie. Przejrzane niedobitki RSS, jakieś maile, nawet odpisane. Jeśli ludzie zwracają uwagę na czas nadania. Ja zwracam. I co słoneczko? Znów zaczynasz atakować. Jeszcze chłodek, jeszcze zieleń liści jest zimna, ale to tylko chwila.
Jeszcze moment i wszystko eksploduje. Tyle tylko że nie świeżością, tyle tylko że to znów będzie kurz i hałas, ale nie jest jeszcze tak źle. Jeszcze kilka dni i upał zacznie nas wszystkich dusić, każdego i każdą. Wówczas wieczorami będziemy myśleli o sobie jak o herosach, bo przetrwaliśmy. Do kolejnego Big Bang.
About this entry
You’re currently reading “kompletnie bez sensu notatka,” an entry on żywot kloszarda
- Opublikowano:
- 30 maj 2008 / 6:45
- Kategoria:
- litzmannstadt, zyciowka
- Tagi:
Żadnych komentarzy.
Jump to comment form | comment rss [?] | trackback uri [?]