stuk,puk
Z góry dochodzą szelesty i pomruki. Z dołu słychać postępujący (mam nadzieję) remont.Czas przyszedł by Leoparda postawić “na czysto”, nieco zabawy z tym jest, ale i po raz kolejny przyjemność z uporządkowanej przestrzeni.
Kawa w niewielkich ilościach (co to u licha znaczy?), podawana w ponad stuletniej filiżance zaczyna znów smakować.
I w typografi zaczynam się znów rozsmakowywać.
I.. I.. I. i co jeszcze?
About this entry
You’re currently reading “stuk,puk,” an entry on żywot kloszarda
- Published:
- 1 grudzień 2007 / 17:37
- Category:
- zyciowka
- Tags:
3 Comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]