Wyciągniete z kapelusza…
niestety posiadam brzydką cechę zapominania, edytowania notatek i zapisywania pod tym samymi nazwami. Dzięki temu bałagan rośnie, ja nie mogę opanować tej materialnej powłoki mojego myślenia.
Ostatnio czas spędzam siedząc i montując pliki wideo, przerywam sobie oglądaniem “Lost” (pierwsza seria – wciągnęło mnie, sam nie wiem czemu, odmóżdżenie po pracy, czy najwzyczajniej zainteresowało?). Zaległe artykuły gazetowe i “Blaszany bębenek”.
Przygody dotyczące administracji państwowej i własnej działalności… nie do opisania by nie popadać w banał i powtórzenia.
Pobyt (bo jak inaczej to nazwać?) na Ogrodowej, by pożegnać 41 letnią dziewczynę….
Kawa – napędzanie krwiobiegu. Obudzony.
About this entry
You’re currently reading “Wyciągniete z kapelusza…,” an entry on żywot kloszarda
- Published:
- 25 październik 2007 / 14:44
- Category:
- litzmannstadt, zyciowka, Łódź
- Tags:
No comments yet
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]